Wreszcie rozumiem…

Wreszcie mogę smiało powiedzieć na głos, że już rozumiem o co chodzi w tym życiu! Wreszcie wiem, dlaczego działy się nieprzyjemne rzeczy w moim życiu, dlaczego tu jestem, dlaczego jestem tym kim jestem i dlaczego to wszystko powodowałem.

Oczywiście nie ma w tym nic złego, że moje życie było ciężkie, bo tak musiało być, ale w pewnym momencie musi się ono zmienić na lekkie, a żeby to nastąpiło muszą zostać spełnione pewne warunki. Warunki, które potrzebowały czasu i całej tej ciężkiej drogi, by mogły zaistnieć. Więc ta droga była bardzo potrzebna i w pełni dobra.

Jednak teraz one już istnieją i droga automatycznie staje się łatwa. Może nie od razu, ale staje się coraz łatwiejsza w bardzo szybkim tempie. O jakich warunkach jednak tu mówię?

A o podchodzeniu do życia, czyli do energii. Bo tylko o to w tym wszystkim chodzi i tylko to definiuje jak wygląda nasze życie. Tak jak się zachowujemy, tak wszystko kreujemy. Jeśli reagujemy na coś w sposób negatywny, walczymy z czymś, boimy się czegoś, bronimy się przed czymś to automatycznie dostajemy jeszcze więcej tego czegoś. Ale to dobrze, bo tak musi być i jest to w pełni zharmonizowane, nie ma w tym nic złego. To naturalny proces dojrzewania i dotyczy wszystkiego co istnieje. Jednak na pewnym poziomie (właśnie na tym) dostrzegamy, że możemy zacząć wybierać inaczej i tym samym sprawić, że nasze życie będzie wreszcie przyjemne w odczuciach.

Możemy zacząć rozumieć, że wszystko działa na naszą korzyść, bo tak jesteśmy zbudowani u podstawy i tak to po prostu działa. Wszystko zawsze dąży do pełnej harmonii. Do coraz większej harmonii, w nieskończoność. I dlatego właśnie zawsze będzie tylko coraz lepiej i lepiej. Najgorsze już dawno za nami, przed nami natomiast złote czasy.

Z takim myśleniem (i nie jest to wyimaginowane myślenie na siłe, a czysta prawda, mierzalna fizycznie oraz matematycznie) dużo łatwiej będzie nam się puścić i zaakceptować każdą chwilę, jako dobrą, działającą na naszą największą korzyść. Wtedy wszystko zaczyna się na takie zmieniać fizycznie i żyje się nam coraz łatwiej, będąc tym samym coraz lepiej nagradzanym.

Oczywiście napotkamy jeszcze po drodze pułapki, takie jak pilnowanie. W pilnowaniu chodzi o to, że po dowiedzeniu się tego wszystkiego, zaczynamy pilnować czy aby na pewno akceptujemy chwilę i czy robimy to dobrze. Wtedy znów zaczynamy się starać o to by było dobrze, a to przynosi nam nic więcej aniżeli kolejne starania. Czyli znów wędrujemy w niskie wibracje. Ale nawet to jest dobre i tak musi być. Aż do czasu kompletnego oddania w tym temacie. To naturalny proces, który musi przebiec w taki sposób i nic nie stanie się natychmiast. Więc nawet to jest dobre (najlepsze) i w końcu przyjdzie pora na zrozumienie i tego.

Żeby jednak to wszystko działało i usprawiało nasze życia, musimy to zrozumieć i o tym pamiętać, ale nie na siłę, a automatycznie. Inaczej robimy odwrotnie niż chcemy. To się po prostu w końcu stanie, więc nawet nie próbuj cokolwiek z tego artykułu wyciągać dla siebie. 🙂 Każda próba złapania czegoś kończy się jeszcze większą próbą złapania tego czegoś, to prosta fizyka. 🙂

Czyli możemy określić przy jakich okolicznościach zmieni się nasze życie, ale nie możemy wywołać sami tychże okoliczności. Życie zmieni się na cudowne w momencie porzucenia chęci zmiany życia i zaprzestania pilnowania „czy aby na pewno nie chcemy zmiany”. Czyli żadnymi staraniami tego nie osiągniemy. Nic nie możemy zrobić, to się po prostu stanie, w momencie kiedy przestaniemy chcieć by się to stało. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s