To dobrze, że czujesz się źle!

Tak. To naprawdę dobrze, jeśli czujesz się źle. I dopóki tego nie zrozumiesz, będziesz czuł się coraz gorzej! Tak działa fizyka, tak działa energia i tak działa życie. Kiedy uważamy, że złe samopoczucie jest złe i staramy się je zmienić na dobre… tylko pogłębiamy to złe. Czujemy się coraz gorzej i gorzej. Dopóki nie pojmiemy, że wszystko jest w idealnej harmonii i nic nie trzeba zmieniać, bo wszystko jest idealne – będziemy się męczyć.

Niech zwyczajnie każda chwila będzie brana za największe dobro. Bo taką jest, tylko wystarczy to zrozumieć. Cokolwiek odczuwamy sekunda po sekundzie, moment po momencie, to jest idealne. I nie ma potrzeby tego zmieniać. Po co zmieniać coś, co jest idealne? To głupota, to trzeba świętować! Każdy moment jest powodem do świętowania!

Bardziej niż teraz…

Zawsze będzie tylko bardziej niż teraz. Co to oznacza? A to, że to jak się czuję TERAZ definiuje w pełni to, jak będę się czuł później. Innymi słowy, TERAZ ciągle się pogłębia i staje się coraz mocniejsze.

Jeśli szukam rozwiązania na swój problem, będę musiał szukać go jeszcze mocniej. A jeśli staram się coś zmienić, będę musiał starać się jeszcze mocniej. Czyli „problem” będzie narastał i stawał się coraz mocniejszy. To prosta droga do piekła.

Co więc zrobić, by było dobrze? No nic. Absolutnie nic. Wszystko jest takie jak należy, niczego nie zmienisz. Jest tak, jak być powinno. Zawsze, wszędzie. Nie możesz sprawić by było lepiej. Może się to jedynie stać, w pewnym momencie, ale nie zrobisz tego na siłe, w żaden sposób. To się po prostu stanie, kiedy będzie miało się stać. Kiedy się to dzieje? Wtedy, kiedy zrozumiesz. Co zrozumiesz? To, że wszystko jest idealne. Niczego nie chcij zmieniać, a po prostu zrozum, że wszystko jest idealne i pozwól by wszystko było. Takim jakie jest. Jeśli chcesz coś zmienić, powodujesz problem. Jeśli wiesz, że wszystko jest jak należy, jest idealne, niczego nie chcesz zmieniać, problemu nie ma.

Cóż za dzień…

Okazało się, że nie ma żadnego problemu. Co więcej, nigdy go nie było czy też nigdy go nie będzie. Skoro go nie ma, nie ma czego rozwiązywać. Czym więc się zająć? A no podziwianiem i smakowaniem życia. I tym właśnie chcę się zająć.

Kiedy zrozumiałem, że szukając rozwiązania czegokolwiek, tworzyłem problem, od razu zrezynowałem z poszukiwań. Bowiem problem nie istnieje, ale sam mogę go stworzyć, a raczej odczuć taką emocje, poprzez właśnie szukanie rozwiązania tego wymyślonego problemu. To czysty paradoks, ale takie jest właśnie życie. Jest paradoksem.

Wszystko we wszechświecie oparte jest na perfekcyjnym balansie, wszyatko jest w idealnej harmonii. Wszystko jest wdechem i wydechem, dzielonym po równo. Nie ma więc żadnego problemu ani zagrożenia. Wszystko jest perfekcyjnie zbudowane, więc nie ma się o co martwić. Gdy to zrozumiałem, wiedziałem już, że mogę robić wszystko.

Ale skoro mogę robić wszystko, ale nie mogę donikąd dotrzeć, to po co mam coś robić? A no dla samej przyjemności w tej chwili. To się nazywa życie w tu i teraz i jest bardzo szlachetnym czynem. Robię rzeczy tylko mi wygodne, dla samej przyjemności i bez żadnych oczekiwań. To jedyna słuszna droga życia. Istnieje tylko TERAZ więc donikąd się nie wybieram. To jest właśnie ponadczasowość. Czas może dla mnie istnieć, ale nie musi. To zalezy ode mnie. Z tym stwierdzeniem stałem się właśnie nieśmiertelny.